- Już wstałaś mała? - odwrócił się w moją stronę i kompletnie zbił mnie z tropu.
Niestety rano nie byłam już tak odważna. Poczułam nagłe ukłucie wstydu i zakłopotania. Przykryłam się szczelniej kołdrą i zastanawiałam nad tym jak fatalnie mogłam wyglądać. Nawet jeżeli było źle, Gabriel nie dał tego po sobie poznać. Uśmiechał się do mnie od ucha do ucha wbijając we mnie rozpalone spojrzenie. Nigdy nie widziałam, żeby jakikolwiek mężczyzna tak na mnie patrzył. Przynajmniej nie o tak wczesnej porze i nie tak intensywnie.
- Już? Chyba jest już późno.
- Wczoraj miałaś bardzo aktywny wieczór.
- Powiedziałabym, że nawet zbyt aktywny.
Usiadł na łóżku i roztaczał dokoła zapach swoich perfum. Przyciągnęłam go za idealnie zawiązany krawat i delikatnie pocałowałam.
- Jeżeli masz ochotę to łazienka jest do Twojej dyspozycji. Zjemy śniadanie, a później odwiozę cię do domu. W porządku? - pogłaskał mnie po twarzy, a ja o mały włos się nie rozpłynęłam.
*******
Weronika zaatakowała mnie niemal od razu po wejściu do mieszkania. Nic nie uratowałoby mnie w tej chwili przed nią, nawet wybuch bomby atomowej - umarłaby, ale najpierw musiałaby poznać moje wszystkie tajemnice.
- Był dobry? - usiadła na łóżku obejmując rękami poduszkę i podsunęła sobie ją pod brodę.
Wyglądała teraz jak podniecona nastolatka. W sumie było tak jak kiedyś. Może powinnam była podziękować rodzicom, że się na mnie wypięli? W końcu udało mi się dzięki temu odzyskać przyjaciółkę i spotkać niesamowitego mężczyznę - no, bardziej chodziło o niesamowity seks.
- Bardzo dobry. Chce się umówić jeszcze raz.
- Wychodzisz z nim dzisiaj? - jej głos przeszedł w wyższe oktawy.
- Nie, jest zajęty. Poza tym ja nie jestem taka łatwa. Będzie musiał zaczekać. Jest zdany kompletnie na moją łaskę.
Wybuchnęłyśmy obie śmiechem. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak się myliłam i że to nie ja tak naprawdę panowałam nad sytuacją.
- A teraz przejdźmy do rzeczy - spoważniała tak nagle, że przeszły mnie dreszcze.
Poważna Weronika była o wiele bardziej przerażająca niż Podniecona Weronika.
- Co się stało?
Usiadłam koło niej i spuściłam wzrok na moje dłonie, które odruchowo zaczęłam drapać. Od czego miałam niby zacząć? Co jej miałam powiedzieć?
- Nie wiem czy jestem gotowa o tym mówić.
- Obiecałaś mi.
- Wiem, że obiecałam. Ale nie rozumiesz..
- Nie mów mi, że to trudne. Przede mną nie powinnaś mieć tajemnic. Chyba mi ufasz?
- Oczywiście, że tak. Boję się po prostu co mi powiesz jak się dowiesz. Nie możesz dać mi jeszcze trochę czasu?
- Mała, nie uciekniesz od przeszłości. Chyba czas najwyższy się z nią zmierzyć.
Co jej miałam powiedzieć? Przecież miała rację. Musiałam się w końcu zająć tą sprawą. Może nawet tam wrócić i.. Nie, nie, nie.
- Uciekłam z domu za granicę, gdy to wszystko zaszło już za daleko..
- To już wiem. Zacznij od początku.
- Nie, Weronika. Nie.
- Mała.
Nie byłam w stanie, nie mogłam. Wybiegłam z mieszkania. To było niesprawiedliwe w stosunku do Weroniki. Pozwalała mi u siebie mieszkać, nie miała przede mną tajemnic i zawsze chciała dla mnie dobrze. Nawet załatwiła głupie spotkanie z Gabrielem. Jak ja jej się odpłacałam? Jak mogłam taka właśnie być dla osoby, która w tej chwili była mi najbliższa?
Usiadłam na ławce parę ulic od naszego mieszkania. Skuliłam się i próbowałam wszystko poukładać sobie w głowie, zastanowić się jak ubrać w słowa to co się wydarzyło. Bałam się, że mimo wszystko Weronika uzna, że moje problemy to tak naprawdę nic. Bałam się zobaczyć w jej oczach politowanie nad tym jak żałosna jestem. Mimo wszystko, to co się stało całkowicie mnie rozbiło. To jak zostałam wykorzystana.
Nagle moją uwagę zwrócił idący po drugiej stronie ulicy mężczyzna.
- David?
Na mojej twarzy pojawił się głupkowaty uśmiech. Mężczyzna spojrzał na mnie zaskoczony. Jego twarz wykrzywiła się w grymasie zniecierpliwienia.
- Co się patrzysz wariatko?
A jednak nie David. Moje policzki przyjęły odcień czerwieni.
Kretynka.
Zaczęło robić się chłodno, więc uznałam to za dobrą wymówkę, żeby zniknąć z otoczenia obcego. Przynajmniej byłam usprawiedliwiona sama przed sobą. Postanowiłam wrócić do domu i dzielnie znieść zły humor Weroniki oraz jej wyrzuty.
To co zobaczyłam w mieszkaniu mojej przyjaciółki zadziwiło mnie.
- Chodź tu smerfie - przyciągnęła mnie do siebie i mocno przytuliła. - Wykorzystałam swoje wtyki i udało mi się ściągnąć do naszego mieszkania najbardziej obleganego mężczyznę w tym mieście!
Gracjan skłonił się uprzejmie. Wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Zamiast garnituru miał na sobie luźne spodenki i przydużą koszulkę - najprawdopodobniej była to pamiątka po ostatnim chłopaku. Gracjan pozostawał w przyjaznych stosunkach z każdym ze swoich byłych partnerów. Uważał, że wszystkie ważne dla nas osoby powinniśmy utrzymywać przy sobie. Nawet jeżeli nie pozostajemy z nimi w tak bliskich relacjach jak kiedyś.
- Czuję się zaszczycona pańską obecnością - dygnęłam słodko powstrzymując się przed wybuchem śmiechu.
- Kupiłam tyle niezdrowego żarełka ile tylko mogłam unieść i zamówiłam nam pizzę. Dzisiaj robimy wszystko to na co tylko mamy ochotę.
- Nawet jeżeli w naszych drzwiach pojawią się stróże prawa?
Weronika spojrzała na mnie wielkimi oczami.
- Nawet jeśli! - krzyknęła po chwili wahania.
Kolejny wieczór pełen relaksu. Usadowiliśmy się przed telewizorem i włączyliśmy jedną z najgłupszych komedii romantycznych jaką mogłam sobie wyobrazić.
- Kochanie.. nie.. nie.. nie.. - blondyn o ładnej buźce płakał przed rudą dziewczyną niemal całując ją po stopach. - Tak Cię kocham.
Spojrzałam na Weronikę, która uśmiechnęła się do mnie przepraszająco, a następnie na Gracjana, który w tym samym momencie ukląkł przede mną i kładąc się niemalże na ziemi zaczął wyciągać do mnie rękę i szlochać.
- Kochanie.. nie.. nie, o Boże, nie!! - wrzeszczał na całe gardło, a po jego policzku spłynęła wymuszona łza.
Powstrzymując się przed wybuchem śmiechu zaczęłam zakrywać mu usta.
- Cicho, głupku!
Usiadł koło mnie i wciągnął mnie sobie na kolana. Zaczął mnie przytulać mocno i całować po czole powtarzając ciągle: Jesteś moja, nie odejdziesz ode mnie, błagam. Płakał i płakał, a ja ciągle wyrywałam się z jego ramion, bo nie mogłam już wytrzymać jego łaskotek. Weronika dołączyła do niego i oboje znęcali się nade mną, aż zaczęły mnie boleć mięśnie brzucha.
- Dość, błagam was, dość już!
Po kilku minutach wreszcie odpuścili.
- Koniec z tym gównem - Gracjan wyłączył film i wyjął z odtwarzacza płytę.
Zawsze bawiło mnie jak wypowiadał przekleństwa. Gracjan był jednym z moich najlepszych przyjaciół od bardzo dawna. Swoich najbliższych traktował najlepiej jak umiał. Czułam się jak jego siostra i nawet po tym jak dorobił się fortuny, rozwijając firmę swojej matki, nigdy w życiu o mnie nie zapomniał.
- Teraz kolej na moją propozycję.
Kiedy zobaczyłam tytuł filmu zaczęłam głośno protestować, ale nikt mnie już nie słuchał. I Gracjan i Weronika uwielbiali horrory i nic nie robili sobie z tego, że całą noc nie będę mogła spać. Wcisnęłam się między nich i oprócz tego, że schowałam się za poduszką, mocno wtuliłam się w mojego przyjaciela. Przy pierwszej scenie kiedy morderca schwytał pierwszą ofiarę prawie się zsikałam. Weronika natomiast siedziała z obojętną miną, wchłaniając popcorn. Każdy mój pisk rozbawiał Gracjana, który dodatkowo komentował straszniejsze momenty. W trakcie kolejnego ataku na biedną dziewczynę wszystkie światła oraz telewizor nagle zgasły.
Chwyciłam mocniej rękę mojego pedzia z pewnością zmniejszając do niej dopływ krwi.
- To pewnie tylko korki. Pójdę sprawdzić - Weronika odłożyła popcorn i nucąc coś pod nosem wyszła na korytarz.
Poczułam czyjeś palce na mojej głowie i pisnęłam.
- No już mała, tylko żartowałem - Gracjan zanosił się śmiechem.
- Skopię Ci tyłek jak tylko włączy się światło - puściłam jego rękę i odsunęłam się do niego modląc się, żeby Weronice udało się jak najszybciej włączyć światło.
- Wiecie co - Weronika krzyczała do nas z korytarza - to chyba nie korki.
- To w takim razie co? - podbiegłam do niej.
- Seryjny morderca! - Gracjan turlał się ze śmiechu po kanapie.
- No nieee! - rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać.
Przewróciliśmy się na podłogę i Gracjan przytłoczył mnie swoim cielskiem.
- Złaź gwałcicielu jeden - zaczęłam walić go po plecach i gryźć w ramię.
Nagle poraził mnie blask światła z żarówek. Przetarłam oczy i zobaczyłam Gabriela stojącego w drzwiach naszego mieszkania. Weronika opierała się o ścianę z ironicznym uśmiechem na twarzy. Uwielbiała takie sytuacje.
- Co taka cisza? - Gracjan odwrócił się, a jego oczy zrobiły się większe.
Gabriel z pewnością przypadł mu do gustu. Mój przyjaciel usiadł koło mnie urzeczony jego widokiem. Jego twarz przybrała uwodzicielski wyraz. Oblizał nawet usta, wstał i wyciągnął rękę do mojego jednorazowego partnera seksualnego.
- Gracjan Szatko.
- Gabriel Curtis.
Zniecierpliwiony i nieco zirytowany Gabriel spoglądał na rękę Gracjana, który zbyt długo ją już trzymał.
- Zazdroszczę Ci - oblałam się rumieńcem kiedy mój przyjaciel odwrócił się do mnie i skinął głową z uznaniem.
Weronika pokręciła głową zanosząc się śmiechem. Pociągnęłam niżej koszulkę i wstałam. Gabriel miał zaskoczoną minę dopóki nie zauważył, że nie mam na sobie nic co zakrywałoby moje uda. Moje grubiutkie uda. Przeczesałam sobie włosy.
- Myślałam, że jesteś dzisiaj zajęty.
- Miałem być, ale pomyślałem, że wpadnę.
Przecież nie mogliśmy rozmawiać przy Gracjanie i Weronice.
- Chodźmy do mojego pokoju.
Zamykając drzwi słyszałam tylko chichoczących głupków. Rozprawię się z nimi później. Musiałam teraz skupić się na przystojniaku stojącym przede mną. Trochę zbił mnie z tropu tym, że pojawił się w mieszkaniu Weroniki. Podejrzewałam go o jakąś manię prześladowczą.
- Dlaczego przyjechałeś? - założyłam sobie ręce na klatce piersiowej i czekałam na wyjaśnienia.
- Stęskniłem się - spojrzał na moje nogi, a ja od razu się speszyłam.
- Oooo.. - spuściłam ręce z wrażenia.
- Co taka zaskoczona? - uśmiechnął się rozbrajająco.
- Myślałam, że masz już jakąś chętną na dzisiaj.
Matko, czy ja to naprawdę powiedziałam?
Nawet jeżeli ruszyły go te słowa, nie dał tego po sobie poznać.
- Nie prowadzę, aż tak intensywnego życia seksualnego.
Przyjrzałam mu się uważniej. Z pewnością nie prowadził.
- Po co dzisiaj przyjechałeś?
Zachmurzył się jakby coś nagle mu się przypomniało.
- Kim jest ten mężczyzna? - zmienił temat równie szybko jak zmienił wyraz twarzy.
- A czemu cię to interesuje?
- Nie lubię się dzielić - podszedł do mnie.
Trochę za blisko. Koszmarnie za blisko.
- Gracjan to mój przyjaciel.
- Przyjaciele tak na sobie leżą? - wetknął mi włosy za ucho.
- On bardziej gustuje w tobie niż we mnie.
Zdawało mi się, że Gabriel przez chwilę przestał oddychać. Udało mi się go zaszokować, a wydawało mi się to niemożliwe. Po chwili ocknął się i nachylił nade mną.
- Powinieneś już iść - odsunęłam się, a on wyglądał jakby dostał w policzek.
- Słucham?
- Spędzam wieczór z przyjaciółmi. Niegrzecznie byłoby ich olać.
- Na pewno nie mieliby nic przeciwko - położył ręce na moich ramionach.
- Gabrielu..
Pocałował mnie w czoło.
- Może później?
Otworzyłam drzwi pokoju.
- Zadzwonię przy jakiejś wolniejszej chwili - kłamałam jak z nut.
Zaprowadziłam go do wyjścia ignorując potępiające mnie spojrzenia przyjaciół.
- Cześć mała.
Cmoknęłam go w policzek i zamknęłam z ulgą drzwi.
- Czy ty aby na pewno nie jesteś chora psychicznie? - Weronika zatrzymała nawet film, żeby wypowiedzieć do mnie te czułe słowa w spokoju i bez zakłóceń.
Przewróciłam oczami.
- Mam teraz ważniejsze sprawy na głowie niż napalony Gabriel.
- Dlaczego nie dałaś go mi? - Gracjan rzucił we mnie poduszką.
- Zagadywałam, ale chyba nie był jednak zainteresowany - odrzuciłam mu ją i poszłam do kuchni po piwo.
- Mogłabyś się trochę zabawić - Weronika nie chciała odpuścić.
- Zabawiłam się wczoraj. Chciałabym spędzić z wami miły wieczór póki jeszcze mogę. Niedługo skończą mi się pieniądze. Muszę znaleźć jakąś pracę i mieszkanie. Przenieść papiery tutaj na uczelnię..
- Mała jutro się tym zajmiemy, nie dzisiaj - Gracjan objął mnie ramieniem i stuknął się ze mną swoim piwem. - Wszystko się ułoży - mrugnął do mnie i wypiliśmy po łyku.
Później zjedliśmy jeszcze pizzę i nawet nie wiem kiedy urwał mi się film.
Fajnie, naprawdę fanie. Postać Gabriela mnie intryguje. Z jednej strony casanova, a z drugiej "zwykły" facet. To chyba właśnie on najbardziej mnie zaintrygował. No może jeszcze David, ale on pojawia się tu sporadycznie.
OdpowiedzUsuńSama fabuła jest ciekawa. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zbyt mała ilość opisów. Trochę też brakuje mi przemyśleń Aimee. Wydaje się być zabawną osóbką, a jej myśli zapewne doprowadzą czytelnika do łez :)
Przed nami jeszcze kilka zwrotów akcji. Jak widać Aimee jest równie niezdecydowana co autorka bloga. Gabriel to facet z klasą, ale czasami nie umie opanować swojej chęci ukazania prawdziwej męskości. David z pewnością się jeszcze pojawi. Jego gra się jeszcze nie skończyła :)
UsuńCo do rozmyślań naszej małej.. wielka z niej gaduła i mogłaby od razu wypaplać całą fabułę, ale biorę do serca tę uwagę i postaram się otworzyć nieco Aimee.
Dzięki za komentarz <3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń